Do bezpłatnej dostawy brakuje -,--
Podsumowanie zamówienia
Suma 0,00 zł
Cena uwzględnia rabaty
Strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Prywatności w celu realizacji usług. Korzystanie z witryny oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
-
-
Koszyk (0)Koszyk jest pusty
Do bezpłatnej dostawy brakuje -,--
Darmowa dostawa!Podsumowanie zamówienia
Suma 0,00 zł
Cena uwzględnia rabaty
-
-
Rok 2025. Kilka słów na koniec
2025-12-24 21:33:00
Nie lubię wielkich podsumowań.
Rok nie składa się z jednego sukcesu albo jednej porażki. Składa się z wielu decyzji. Czasem przemyślanych, czasem intuicyjnych, a czasem podejmowanych z lekkim drżeniem w środku.
Rok 2025 był właśnie taki.
W marcu w GLAM po raz pierwszy pojawiło się srebro. Metal szlachetny. Dla mnie był to bardzo ważny moment i realny krok do przodu. Nie tylko projektowo, ale też formalnie. Wraz z wprowadzeniem srebra przyszła zmiana formy prowadzenia działalności gospodarczej. Inne rozliczenia. Inne obowiązki. Inna odpowiedzialność. A z nimi zupełnie inne myślenie o marce. Bardziej długofalowe i bardziej świadome.
Nie ukrywam, że towarzyszył temu lęk. Wewnętrzny, cichy, ale obecny. Pojawiło się wiele pytań bez natychmiastowych odpowiedzi. Czy to dobry moment. Czy to właściwy kierunek. Czy dam radę. Jednocześnie czułam, że jeśli GLAM ma się rozwijać w zgodzie ze sobą, to ten krok jest konieczny.
Po tej decyzji tempo bardzo przyspieszyło.
Weekend za weekendem byłam w innym mieście. Nowe miejsca, nowe osoby, rozmowy i spotkania. Dużo bodźców, dużo emocji i bardzo mało pauzy. Media społecznościowe zaczęły rosnąć. Naturalnie, bez planowania pod algorytmy. Równolegle rosła sprzedaż online i poczucie, że to, co robię, zaczyna trafiać do coraz szerszego grona.
To był intensywny czas. Dający energię i poczucie sensu. I jednocześnie taki, w którym łatwo było nie zauważyć, jak bardzo organizm i głowa są już przeciążone.
Wiosną organizm powiedział stop.
Długotrwały stres i napięcie skumulowały się w sposób, którego nie dało się już zignorować. Trafiłam do szpitala. Ciało jasno pokazało, że tempo, w jakim funkcjonowałam, jest zbyt duże. Jelita zbuntowały się pierwsze i kazały mi zwolnić. Psychicznie i fizycznie. To było zatrzymanie z konieczności. Granica postawiona tam, gdzie ja sama jeszcze jej nie widziałam.
Patrząc z tej perspektywy, trudno nie zauważyć, jak symboliczny był ten rok.
W 2025 roku marka GLAM obchodziła 10 lat istnienia. Dziesięć lat pracy, decyzji, prób i błędów. Nie był to dla mnie moment na świętowanie, raczej na zatrzymanie się i uświadomienie sobie, jak długą drogę mam już za sobą i jak bardzo zmieniłam się po drodze razem z marką.
Ta świadomość towarzyszyła mi dalej, gdy rok nabierał tempa.
Kolejne miesiące wypełniła intensywna praca i przygotowania do Jarmarku Dominikańskiego. Produkcja, planowanie, logistyka i praca w pracowni na pełnych obrotach. To największa i najbardziej wymagająca impreza targowa w naszym roku. Sprawdzian dla mnie, dla marki i dla decyzji, które zapadły wcześniej.
Sam Jarmark okazał się kolejnym sukcesem. Sprzedaliśmy ponad 560 sztuk biżuterii. Każda z nich powstała w naszej pracowni. Wykonana ręcznie, bez masowej produkcji i bez dróg na skróty. Ta liczba ma dla mnie ogromne znaczenie. To nie tylko wynik sprzedażowy, ale potwierdzenie, że to, co robimy, trafia do ludzi. Że ręczna praca, konsekwencja i uczciwość mają sens nawet w najbardziej wymagających warunkach.
Po Jarmarku przyszło ogromne przemęczenie. Fizyczne i psychiczne. A razem z nim bardzo wyraźna potrzeba oddechu. Zatrzymania się. Uporządkowania energii i myśli przed kolejnym etapem.
We wrześniu podjęłam decyzję o opuszczeniu W Sam Raz. Miejsca, które przez niemal sześć lat współtworzyłam na warszawskim Mokotowie razem z koleżanką z branży i które do dziś pozostaje ważną częścią mojej historii. Nie chcę w tym miejscu opisywać powodów tej decyzji. Chcę tylko uczciwie powiedzieć, że był to najcięższy moment tego roku.
W krótkim czasie wydarzyło się bardzo dużo. Decyzja. Odejście. Zmiany. Jedna po drugiej. Emocjonalnie był to czas ogromnego napięcia i wyczerpania. Byłam rozsypana, bez siły i bez jasności. To doświadczenie bardzo mnie nadwyrężyło psychicznie, ale jednocześnie nauczyło pokory wobec siebie. Zrozumienia, że nie każda trudna decyzja jest błędem. I że czasem największą odwagą jest odejść, kiedy coś się kończy.
Po tym wszystkim wstałam.
Powoli. Bez pośpiechu. Krok po kroku.
Zrobiliśmy remont pracowni. Zmieniliśmy jej wystrój i sposób myślenia o tej przestrzeni. Powstało miejsce otwarte dla klientek. Takie, w którym widać całą naszą pracę. Można zobaczyć, gdzie i jak powstaje biżuteria. Zajrzeć do procesu. Zatrzymać się na chwilę. Bez presji. Bez pośpiechu. W klimatycznym miejscu, w którym można spotkać się ze mną i spokojnie porozmawiać o biżuterii.
Pierwsze spotkania w nowej przestrzeni bardzo mnie podniosły. Dodały skrzydeł. Dały jasny sygnał, że ta zmiana była dobra. Że odejście z jednego miejsca pozwoliło stworzyć inne. Bliższe temu, czym GLAM jest dziś.
Ten moment uświadomił mi, że ten rok, mimo wszystkich trudnych etapów, nie był o stracie, ale o zmianie. O uczeniu się siebie na nowo. O zaufaniu do procesu, nawet wtedy, gdy prowadził przez rzeczy niewygodne i bolesne.
I właśnie dlatego ten wpis nie może skończyć się inaczej niż wdzięcznością.
Dziękuję za obecność.
Za zaufanie.
Za każde zamówienie, wiadomość, spotkanie i rozmowę. Te krótkie i te dłuższe. Za to, że jesteście częścią tej historii i że dzięki Wam GLAM może się zmieniać, dojrzewać i iść dalej we własnym tempie.
Ten rok zostanie ze mną na długo.
Kasia